piątek, 14 października 2016

Taka ciemna noc

Odebrałam wczoraj Malwę w nastroju lekko minorowym. Trochę cichszą niż zwykle, z głosem podbitym bluesową chrypką.
No i noc pooooooszłaaaaa! Z inhalatorem, oklepywaniem, gorączką, która nie mogła się zdecydować, na której kresce skali się zatrzymać.

Padłyśmy obie nad ranem. Mocno nad ranem, gdy niebo już traciło swoją czerń i na horyzoncie przebijać się zaczynał dziki róż poranka.

Odpłynęłam błogo kołysana oddechem dziecięcia, tylko lekko przerywanym kaszlem.
I nagle! jak piorun z nieba!

- Śtawaj dziołcha! Juś dzień! Jeśtem głodna!

p.s. Osoby, które otrzymały poranną korespondencję, w postaci smsów, wiadomości, maili uprzejmie informuję, że moja asystentka korzystając z mojej chwilowej pomroczności sennej, dorwała się do telefonu :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz