środa, 1 marca 2017

Faktycznie

Mnie też czasem dopada chorowanie w trybie cyklicznym. Czyli jedno paskudztwo się kończy, drugie zaczyna.

Mierzę temperaturę termometrem elektronicznym. Słychać pikanie. Wyświetla się 38 stopni 7 kresek. No, mniej więcej na tyle się czuję. Malwa siedzi obok, stwierdza, że też chce sprawdzić czy jest ciepła.

Dezynfekcja przyrządu. Mierzenie. Pikanie.
Wyskakuje 36.6. Zdrowa jak ryba!

- I co? jestem chola?
- Nie, Córeczko, wyszło 36.6 czyli bardzo dobra temperatura. Zdrowa.
Wzięła termometr. Ogląda cyferki i z bardzo poważną, zawiedzioną miną stwierdza:
- FAKTYCZNIE...

:]