Malwa ma czasem głupawkę. Jak Mamusia ;)
Siedziała pod stołem i próbowała ugryźć mnie w stopę. Cofnęłam ją odruchowo, nie widząc dokładnie, co też moje dziecię wyprawia.
Niestety uderzyła czołem w podłogę. Wyszła spod stołu oburzona, trzymając się rączką za bolące miejsce.
- Mamusiaaaa! No i telaz musie zlobić opelacje!
Otworzyła z rozmachem lodówkę, wyciągnęła butelkę z mlekiem i przyłożyła sobie do czoła.
- Żabciu, co ty robisz?
- Opelację. Nie widzis!? - poturlała butelką po czole. - No, nie działa...
Odstawiła mleko na miejsce w lodówce i zanurkowała w poszukiwaniu CZEGOŚ.
Wyjęła ogórek zielony.
- Ukloiś mi kawałek?
Myśląc, że chce zjeść ogórka, odkroiłam, obrałam ze skórki i wręczyłam dziecku kawałek.
Córcia natomiast zaczęła tym ogórkiem masować sobie guza na czole.
- No telaz opelacja się udała!
poniedziałek, 24 października 2016
niedziela, 23 października 2016
Nocne szczekanie
Syn wchodzi porankiem z grobową miną.
- Nie wyspałem się! - mówi poważnym głosem. - Przez nią!
Wskazuje oskarżycielsko na swoją młodszą siostrę.
- Ale dlaczego Synku mówisz, że przez Malwę?
- Bo podrzuciła mi to! - podnosi maskotkę-pieska, który potrafi szczekać, jak się ją naciśnie na brzuszek.
- Całą noc mi szczekał, a ja myślałem, że to mi się śniło! Że mnie jakiś pies goni!
Malwa przytuliła Brata.
- Ja chciałam zeby on ciebie psypilnował w nocy...
- Nie wyspałem się! - mówi poważnym głosem. - Przez nią!
Wskazuje oskarżycielsko na swoją młodszą siostrę.
- Ale dlaczego Synku mówisz, że przez Malwę?
- Bo podrzuciła mi to! - podnosi maskotkę-pieska, który potrafi szczekać, jak się ją naciśnie na brzuszek.
- Całą noc mi szczekał, a ja myślałem, że to mi się śniło! Że mnie jakiś pies goni!
Malwa przytuliła Brata.
- Ja chciałam zeby on ciebie psypilnował w nocy...
czwartek, 20 października 2016
Notatka z historii architektury
Najstarsza latorośl przygotowuje się stopniowo do matury i egzaminów na studia.
Na architekturę.
Wykreśla, rysuje, czyta, dokształca się. Ogólnie - ma mnóstwo na głowie.
Dostała do przeczytania od wykładowcy tekst o wadach, dziwactwach znanych i cenionych architektów.
Przysiadła się do mnie przy wieczornej herbacie. Podparła głowę...
- Masakra! Wiesz, Mamo, z czym będzie mi się teraz kojarzył jeden z architektów XYZ? Że spał krótko, ale często i na dodatek jak miał ponad 80 lat to uprawiał 2-3 razy dziennie seks!!! Jego żona zastanawiała się czy mu jakichś leków nie podawać!
- Uuuu całkiem jurny staruszek... - zażartowałam - niezła kondycja.
- Mamo! ale ja teraz go będę tylko Z TYM kojarzyć!!!
No fakt, to już gorzej ;)
Na architekturę.
Wykreśla, rysuje, czyta, dokształca się. Ogólnie - ma mnóstwo na głowie.
Dostała do przeczytania od wykładowcy tekst o wadach, dziwactwach znanych i cenionych architektów.
Przysiadła się do mnie przy wieczornej herbacie. Podparła głowę...
- Masakra! Wiesz, Mamo, z czym będzie mi się teraz kojarzył jeden z architektów XYZ? Że spał krótko, ale często i na dodatek jak miał ponad 80 lat to uprawiał 2-3 razy dziennie seks!!! Jego żona zastanawiała się czy mu jakichś leków nie podawać!
- Uuuu całkiem jurny staruszek... - zażartowałam - niezła kondycja.
- Mamo! ale ja teraz go będę tylko Z TYM kojarzyć!!!
No fakt, to już gorzej ;)
środa, 19 października 2016
SIAMA!
Malwa chodzi do przedszkola.
A skoro chodzi do przedszkola, to przynosi różne drobnoustroje.
Kochane dziecię lubi się "dzielić" ;)
Infekcja powoli jej przechodzi... na mnie.
Leżę powalona mikrobami, marząc by oczy przestały ciążyć, jakby ktoś worki z piaskiem mi na nie rzucił. A płucach przestała mieć próby generalne sekcja basowo-perkusyjno-dęta.
Ogólnie zaliczam zgon.
Słuch jednak nadal mi służy bardzo dobrze.
Wyławiam podejrzane dźwięki dochodzące z kuchni, z sekcji lodówkowo-szafkowo-nad-szafkowo-szufladowej. Dźwięczą talerze, stukają sztućce, drzwi od lodówki wybijają rytm "trzask-prask".
- Maaaaamoooo, źlobiłam Ci śniadanie! SIAMA!
Doczłapałam do kuchni.
Ujrzałam połączenie Armagedonu z tajfunem, który poruszył czeluści wszystkich dostępnych szafek, szuflad, naczyń, garnków etc... wyrzucając, mieszając, wypluwając radosnym potokiem oszałamiającego bałaganu.
A na stole królowało śniadanie dla mnie. Pajda chleba z parówką i ociosanym ogórkiem zielonym.
Najlepsze śniadanie na świecie :)
A skoro chodzi do przedszkola, to przynosi różne drobnoustroje.
Kochane dziecię lubi się "dzielić" ;)
Infekcja powoli jej przechodzi... na mnie.
Leżę powalona mikrobami, marząc by oczy przestały ciążyć, jakby ktoś worki z piaskiem mi na nie rzucił. A płucach przestała mieć próby generalne sekcja basowo-perkusyjno-dęta.
Ogólnie zaliczam zgon.
Słuch jednak nadal mi służy bardzo dobrze.
Wyławiam podejrzane dźwięki dochodzące z kuchni, z sekcji lodówkowo-szafkowo-nad-szafkowo-szufladowej. Dźwięczą talerze, stukają sztućce, drzwi od lodówki wybijają rytm "trzask-prask".
- Maaaaamoooo, źlobiłam Ci śniadanie! SIAMA!
Doczłapałam do kuchni.
Ujrzałam połączenie Armagedonu z tajfunem, który poruszył czeluści wszystkich dostępnych szafek, szuflad, naczyń, garnków etc... wyrzucając, mieszając, wypluwając radosnym potokiem oszałamiającego bałaganu.
A na stole królowało śniadanie dla mnie. Pajda chleba z parówką i ociosanym ogórkiem zielonym.
Najlepsze śniadanie na świecie :)
piątek, 14 października 2016
Taka ciemna noc
Odebrałam wczoraj Malwę w nastroju lekko minorowym. Trochę cichszą niż zwykle, z głosem podbitym bluesową chrypką.
No i noc pooooooszłaaaaa! Z inhalatorem, oklepywaniem, gorączką, która nie mogła się zdecydować, na której kresce skali się zatrzymać.
Padłyśmy obie nad ranem. Mocno nad ranem, gdy niebo już traciło swoją czerń i na horyzoncie przebijać się zaczynał dziki róż poranka.
Odpłynęłam błogo kołysana oddechem dziecięcia, tylko lekko przerywanym kaszlem.
I nagle! jak piorun z nieba!
- Śtawaj dziołcha! Juś dzień! Jeśtem głodna!
p.s. Osoby, które otrzymały poranną korespondencję, w postaci smsów, wiadomości, maili uprzejmie informuję, że moja asystentka korzystając z mojej chwilowej pomroczności sennej, dorwała się do telefonu :)
środa, 12 października 2016
Nie umiem!
Poranne wstawanie, śniadanie, ubieranie i mycie ząbków to wyzwanie.
Malwa ma wtedy milion pomysłów i ważnych spraw do zrobienia, a im bardziej czasu brakuje, tym te pomysły zwariowane.
Challenge accepted!
- Malwiś umyj ząbki proszę.
- Nie umiem...
- Malwiś kochanie, a kto myje Ci ząbki w przedszkolu? Pani?
- Nieeee, ja siamaa.
- Czyli potrafisz umyć ząbki. To proszę - tu szczoteczka i pasta. Myj. Wiesz, że autobus nie zaczeka na nas.
- Aleee ja nie umiem!
- Hmmm, ale w przedszkolu myjesz sama...
- Tak, bo w psiedśkolu umiem, a w domu nie umiem siama.
Gonitwa myśli.
- Wiesz co, Żabciu. To wyobraź sobie, że to domowe przedszkole, ok?
Chwila zastanowienia.
- Dobla, splóbuję.
Mission completed ;)
Malwa ma wtedy milion pomysłów i ważnych spraw do zrobienia, a im bardziej czasu brakuje, tym te pomysły zwariowane.
Challenge accepted!
- Malwiś umyj ząbki proszę.
- Nie umiem...
- Malwiś kochanie, a kto myje Ci ząbki w przedszkolu? Pani?
- Nieeee, ja siamaa.
- Czyli potrafisz umyć ząbki. To proszę - tu szczoteczka i pasta. Myj. Wiesz, że autobus nie zaczeka na nas.
- Aleee ja nie umiem!
- Hmmm, ale w przedszkolu myjesz sama...
- Tak, bo w psiedśkolu umiem, a w domu nie umiem siama.
Gonitwa myśli.
- Wiesz co, Żabciu. To wyobraź sobie, że to domowe przedszkole, ok?
Chwila zastanowienia.
- Dobla, splóbuję.
Mission completed ;)
poniedziałek, 10 października 2016
Hurra zaraz urodzinki!
Malwa nie może doczekać się urodzin.
Bo to świeczki. Prezenty, goście i szaleństwa.
I balony. I kartki z życzeniami. I śpiewanie "sto lat", a zaraz potem "happy birthday" :)
Dzisiaj w przedszkolu koleżanka z grupy świętowała swoje 4-latka. Był śpiew i cukierki ma się rozumieć.
I to był news dnia. Śpiewałyśmy razem w szatni, tak dla wprawy, gdy przechodząca Pani zapytała, czy Malwa też ma dzisiaj urodziny.
- Nieeee jeszce nieee. Za tlochę dni. Nieduzio. I będę duuuuuuziaaaaa! Bo mam 4 latka juś juś zaraz.
:)
Dziecięca radość oczekiwania
Bo to świeczki. Prezenty, goście i szaleństwa.
I balony. I kartki z życzeniami. I śpiewanie "sto lat", a zaraz potem "happy birthday" :)
Dzisiaj w przedszkolu koleżanka z grupy świętowała swoje 4-latka. Był śpiew i cukierki ma się rozumieć.
I to był news dnia. Śpiewałyśmy razem w szatni, tak dla wprawy, gdy przechodząca Pani zapytała, czy Malwa też ma dzisiaj urodziny.
- Nieeee jeszce nieee. Za tlochę dni. Nieduzio. I będę duuuuuuziaaaaa! Bo mam 4 latka juś juś zaraz.
:)
Dziecięca radość oczekiwania
czwartek, 6 października 2016
Smutno mi Mamusia
Często spogląda się na dzieci, jak na jakieś niewyrośnięte wersje dorosłych.
A tak naprawdę, każdy dorosły powinien popatrzeć na dziecko i uczyć się, jak okazywać emocje - te dobre, cudowne związane z miłością, tą radość życia, która tryska z nich w każdej sekundzie ich życia, skacząc w kaloszach do morza, rzucając kamienie do wody, zajadając lody czy karmiąc kaczki w stawie. Tą ciekawość świata, która odbija się w zachwyconych oczach...
I jak można być smutnym.
- Smutno mi, Mamuś... psytulis? - wdrapała się na moje kolana i zasnęła z maskotką, większą od niej, ale ULUBIONĄ.
A rano wstała pełna energii i życia, uciekając przed szczoteczką do zębów ;)
wtorek, 4 października 2016
Wkurzone niebo
Od wczoraj drugi stopień zagrożenia. Wicher szaleje z prędkością 60-80km. Na Bałtyku sztorm o skale 7-9 Beauforta. Miodzio! Powietrze pachnie wodą. Świeżością. Drzewa gną się w pokłonach przed Potężnym Żywiołem. Lecą gałęzie. Ciężkie chmury, przeładowane gniewnym deszczem suną ociężale...
Dzisiejsza podróż do przedszkola należała to tych wypraw z gatunku survivalowego.
Malwa nie mogła zrobić kroku pod wiatr, spychana w tył.
- Maaaamooo! Ja zaraz odlecę! Niebo się wkuzyło! Dlacego tak wiejes!? Ja byłam gzecnaaaaaaa!
To wykrzyczane "grzeczna" odbiło się świstem, wyciem między blokami i umilkło w moich ramionach. Obie ważymy więcej ;)
Dzisiejsza podróż do przedszkola należała to tych wypraw z gatunku survivalowego.
Malwa nie mogła zrobić kroku pod wiatr, spychana w tył.
- Maaaamooo! Ja zaraz odlecę! Niebo się wkuzyło! Dlacego tak wiejes!? Ja byłam gzecnaaaaaaa!
To wykrzyczane "grzeczna" odbiło się świstem, wyciem między blokami i umilkło w moich ramionach. Obie ważymy więcej ;)
poniedziałek, 3 października 2016
Chmurowe statki
Nad morzem wieje. Jesienna aura zawładnęła naszym regionem.
Spacer do przedszkola dla Malwy jest wyzwaniem, gdy wiatr pcha ją pod prąd.
Gdy pcha ją z tyłu, rozpościera ręce i ze śmiechem biegnie, wołając, że potrafi latać!
Jak sroczka! :)
Dzisiaj na niebie od rana królują chmurowe statki...
Wielkie, kłębiaste, szare, bure, malowane słońcem na krawędziach.
Słońce z trudem przedziera się przez ich skłębione kadłuby. Niczym stateczek rzucany przez spienione fale na wzburzonym morzu.
- Mamuś, mamy dzisiaj sztorm! A chmurowe statki szyyyybkooo płyną! Jestem kapitanem!
Spacer do przedszkola dla Malwy jest wyzwaniem, gdy wiatr pcha ją pod prąd.
Gdy pcha ją z tyłu, rozpościera ręce i ze śmiechem biegnie, wołając, że potrafi latać!
Jak sroczka! :)
Dzisiaj na niebie od rana królują chmurowe statki...
Wielkie, kłębiaste, szare, bure, malowane słońcem na krawędziach.
Słońce z trudem przedziera się przez ich skłębione kadłuby. Niczym stateczek rzucany przez spienione fale na wzburzonym morzu.
- Mamuś, mamy dzisiaj sztorm! A chmurowe statki szyyyybkooo płyną! Jestem kapitanem!
Dobre strony
Młody czasem marudzi, pierońsko!
Do tego stopnia, że mam ochotę gryźć kafelki ze ściany :)
Kazałam mu wypisać fajne rzeczy, jakie wydarzyły się w weekend.
Na pierwszym miejscu widnieje:
- odpaliłem SAM silnik samochodu! było super!
Morskie Impresje
Mieszkamy nad morzem. Od urodzenia.
Cała Smocza Rodzinka. Czyli ja i Smoków sztuk 3.
Morze to magia. Zmienna niczym kobieta. Zadziwia spokojem i pięknem, a czasem poraża gniewnym sztormem.
Malwa mówi wtedy, że woda ma zły humor. A Młody wrzuca kamienie do wody. Stadami, niczym kaczki puszczane po wodzie. Albo siecze tęczą piasku.
Morze... Można zakochać się. Na umór. Na zabój.
Cała Smocza Rodzinka. Czyli ja i Smoków sztuk 3.
Morze to magia. Zmienna niczym kobieta. Zadziwia spokojem i pięknem, a czasem poraża gniewnym sztormem.
Malwa mówi wtedy, że woda ma zły humor. A Młody wrzuca kamienie do wody. Stadami, niczym kaczki puszczane po wodzie. Albo siecze tęczą piasku.
Morze... Można zakochać się. Na umór. Na zabój.
Jesienne wyprawy
- Mamuś chodź nazbieramy trochę jesieni do siatki :)
No to nazbierałyśmy.
Kolorowych liści malowanych słońcem i rosą o poranku, kilka łupinek kasztanów, garść nosków klonowych, kilka kamyków...
Takie nasze codzienne wyprawy do przedszkola :)
No to nazbierałyśmy.
Kolorowych liści malowanych słońcem i rosą o poranku, kilka łupinek kasztanów, garść nosków klonowych, kilka kamyków...
Takie nasze codzienne wyprawy do przedszkola :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




