czwartek, 26 stycznia 2017

Do kufni!

Malwa ma dość specyficzny tryb spania. Tzn śpi beztrosko do 2 w nocy, a potem zaczyna pobudki, niczym ześwirowana aplikacja do budzenia w moim telefonie ;)
Czyli robi pobudki o 3:30, 4:50, 5:30, po czym następuje awaria systemu i nieraz trzeba gnać do przedszkola na ostatnią chwilę, bo ani budzik w telefonie, ani Malwa już nie zadziałał :D

Dzisiaj podobnie.
Pobudka w wymienionych godzinach. Koło 6 rano zdecydowana komenda:
- Wstawamy! Do kufni! Jestem głodna.
- Mmmmm.... to może zjesz bananka - próba zyskania pięciu minut.
Dziecię pobiegło do kuchni. Przynosi banany. Normalne. Żółte, dojrzałe, gdzieniegdzie maleńkie plamki brązowe, jak to na bananie.
- Nie źjem. Są BLUDNE!

:D

środa, 11 stycznia 2017

Za mało duzia

Pobudka po kiepskiej nocy. Malwa miała noc-wędrowniczka. To znaczy wstawała, przychodziła do mnie, przytuliła sie, po czym znowu wracała do siebie. I tak kilka razy.
6:30 budzik nieubłaganie wzywa do wstawania.
Potem kolejny alarm po 10 minutach drzemki też drze się niemiłosiernie, nie zważając na mój stan pod tytułem "kocham podusię, dajcie mi jeszcze pięć minut".
O dziwo Malwa też w średnio minorowym nastroju.
- Śtawaj Mamusia... Chyba głodna jestem. Idziemy do kufni.
- Yhmmmm - odpowiadam mrucząco z poduszki.
- No nie ziartuj ze mnie! ja siama śniadania nie zlobie. Jestem jeszcze mała.
- Mała? Mówiłaś wczoraj, że jesteś już duża dziewczyna.
- To było wciolaj. Dzisiaj jestem za mało duzia. Czy ja wyglądam taka duzia jak ty? nie! To idziemy do kufni lobić śniadanie.

:D