piątek, 23 sierpnia 2019

Chwile...

Mam takie chwile i dni, gdy siedzę z głową wtuloną w dłonie.
Mam takie chwile i dni, gdy słowo "miłość" wydaje się nierealnym uczuciem, niedosięgłym niczym Nanga Parbat zimą.
Mam takie chwile i dni, gdy miłość aż kipi, w śmiechu, oczach bliskich, słowach.
Mam takie chwile i dni, gdy kołaczą się myśli "gdybym tylko kiedyś..."
Mam takie chwile i dni, gdy prostota i ufność ginie w zderzeniu z manipulacją i bezwzględnością boga zwanego pieniądzem.
Mam takie chwile i dni, gdy chciałabym wsiąść do pociągu byle jakiego. Albo samolotu. Albo po prostu iść przed siebie.
Mam takie chwile i dni, gdy dom wydaje się tłumem.
Mam takie chwile i dni, gdy dom wydaje się samotnością.
Mam takie chwile i dni, gdy cieszy mnie godzina snu więcej.
Mam takie chwile i dni, gdy gna mnie i roznosi energia.
Mam takie chwile i dni, gdy wiele spraw staje się zrozumiałymi, jasnymi po miesiącach, latach pracy, działań, doświadczeń.
Mam takie chwile i dni, gdy życie jest przygodą i wędrówką ku celowi.
Mam takie chwile i dni, gdy niczym jesienna szaruga i mgła, myśli oplatają mnie, otulają.
Mam takie chwile i dni, gdy śmieję się z byle czego.
Mam kilka rzeczy/spraw, które NIEZMIENNIE od lat mnie zadziwiają, wkurzają i po prostu tkwią...
I chciałabym o nich kiedyś napisać, że "mam takie CHWILE i DNI", gdy przychodzą mi do głowy... Na chwilę. Przelotnie. By rozmyć się, rozpłynąć, w nicość. Bez-ważność.


czwartek, 25 lipca 2019

Duzia

Ala skończyła dwa latka.
Środek tygodnia, tort zaplanowany na weekend.
Dla dziecka nie trzeba wiele, mały pączek, dwie małe świeczki i Rodzina.
Mama, Tata, Siostra, Brat :)

I śpiewała z radością "sto lat" i brawo sobie biła z nami, i świeczki trzeba było zapalić z 10 razy (jeście laś).
I strasznie duma, że jest "juś duzia, nie mała, no".

Pierwsze świadome urodzinki.


wtorek, 8 stycznia 2019

Zapominalska

Malwa nie przepada za myciem włosów.
Ma awersję, odkąd po umyciu woda została w uchu i przewiało ją. Potem już był ból, łzy i antybiotyki.

Mimo wszystko o higienę czupryny dbać trzeba.
Wieczorem wychodzi zadowolona spod prysznica.
- Już się umyłam! Mogę trzy serduszka?
(lubi grać w grę logiczną, gdzie dostępne są serduszka, każdy niezaliczony poziom to utrata serduszka).
- Żabciu, ale nie umyłaś włosów. A już najwyższa pora. Jak to będzie wyglądać, jak pojawisz się w przedszkolu z brudnymi włosami? Pomyślą, że jesteś brudaskiem...
- Ojej, Mamooooo, zapooomniaaaałaaaam. Umyję jutro, dobrze.
- OK. To po serduszka zgłoś się też jutro po umyciu głowy, tak jak się umawiałyśmy.

Strzeliła małego foszka, chwyciła ręcznik i mamrocząc pod nosem poszła do łazienki:
- Raaaanyyy, nawet nie można zapomnieć...

Pięć minut później tłukła poziomy.
Grunt to motywacja!
;)


Starsza siostra

Ala kocha Malwę.
Czasem dokuczają sobie, jedna drugiej zabiera zabawki, nie chce się bawić. Niemniej, pysio Ali na widok Malwy to pełnia szczęścia.
Tańczą razem, układają klocki razem (polega to na tym, że Malwa buduje, Ala psuje), rysują razem (czyli Malwa rysuje, Ala ...robi esy floresy na rysunkach Malwy). Cierpliwie tłumaczymy, że Ala jest jeszcze mała, ale zaczyna dużo rozumieć, sprawniej biegać, chodzić i niedługo będzie bardzo "kumata".
Malwa zaś zaczyna akceptować i rozumieć, że młodsza siostrzyczka to czasem mała psuja, ale w gruncie rzeczy nie taka najgorsza sprawa ;)

Wczoraj siedziały i zajadały ciasteczka owsiane z suszonymi owocami.
Ala zaczęła fikać na dywanie, kłaść się, kruszyć.
Malwa sadza ją do pozycji siedzącej i tłumaczy:
- Słuchaj, nie możesz leżeć jedząco, bo ci wpadną okruszki do takiej rury co idzie do oddychania. Nie wolno!

Ala przytaknęła i do końca ciasteczka siedziały jedząco :D


poniedziałek, 7 stycznia 2019

Dan!

Ala szybko się uczy.
Próbuje nawiązywać z nami kontakt, mówić, powtarzać.
Już wiemy, kiedy chce iść na spacer (DADA! mówione stanowczym tonem z wkładaniem czapki na głowę i butów prawy na lewą nogę ;) ), kiedy jest głodna (am-am!), kiedy nie zgadza się z nami (NIE!!! baaaaardzo stanowsze), kiedy się zgadza z nami (taaat!), kiedy chce się pobujać na huśtawce (biju-biju), kiedy jest zdecydowana podążać w obranym przez siebie kierunku (TAM!), albo gdy widzi, że tata idzie na balkon zanieczyścić atmosferę substancjamiubocznymi spalania papierosa (FUFU!), kiedy chce się umyć (myju myju), kiedy należy natychmiast zmienić pampersa (KOOPA!). Na bałwana nalepionego na okno mówi "babon", tak samo na balon i pompon u czapki - tutaj wymagane się wnikliwe wsłuchanie w akcent wypowiadanego słowa ;)
Na pieska - hau hau, na kotka - niał niał!, na sowę - uhu uhu! Gdy chce coś - DAJ! a gdy coś chce dać - DAN!

itd itd...

I uwielbia się bawić, czytać książeczki (głównie o betoniarkach, koparkach i placach budowy). Robić kawę inkę tacie, podając mleko z lodówki, wyrzuca rzeczy do śmietnika (warto sprawdzić worek przed wyniesieniem z domu), układa pranie (po swojemu ma się rozumieć, wymagane składanie prania na nowo, ubrań w szafce również). I dzielnie pomaga mi w pracy, kasując tabelki zapisy umowy, gdy mama na chwilę odejdzie od laptopa.

Uczy się też dzielenia. Zabawkami, jedzeniem.
Biega po domu i chrupie paluszki. Tata prosi:
- Ala, podasz tatusiowi paluszka?
W jednej rączce jeden paluszek, wzięła ze stołu drugi, chapsnęła połowę i dała połowę tacie.
- Dan...


Bo dzielić się trzeba umieć :)
(selfie :D)