wtorek, 8 listopada 2016

Faktycznie!

Malwa znowu przyniosła w pakiecie wirusa z przedszkola.
"Jelitówka". Z całej gamy chorób ta jest najbardziej upierdliwa ;)
Pomijam, że dziecię nie chce jeść, a jeszcze nawet, jak coś zje, to robi "zwrotne nadanie".
Miejsce i czas bez znaczenia.

Zrobiłam mojej Marudzie herbatkę, rumiankową, przestudziłam do temperatury zdatnej do picia przez dziecko.
- Pij słoneczko, to herbatka dobra dla Twojego brzuszka.
- Ona jest goląca. - smerf Maruda dał głos, nawet nie próbując.
- Ostudziłam ją kochanie, nie jest gorąca. Spróbuj.
Palec wskazujący wylądował niczym specjalistyczny termometr w kubku z herbatą!
- Faktycnie... To wypiję...

:D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz