niedziela, 11 grudnia 2016

Fryzjer (2)

Sobotni poranek. Wychodzimy w trybie natychmiastowym z Synem do fryzjera. Malwa jeszcze je śniadanie, w piżamce, poczochrana.
- Gdzie idziecie?
- Do fryzjera słoneczko.
- Ale ja teś chcę! Ja teś muszę moje włosi uciąć, są za długie i muszę ładnie wyglądać.
- Skarbie, pani fryzjerka ma teraz czas tylko dla Brata. Przykro mi.
- Ale jak to nie ma czasiu dla mnie? Zapytaś się?
- Zapytam.
Akurat tak się złożyło, że czas był. W samo południe. Więc Brat powędrował  na trening na basen, a my do fryzera.
- Dzień dobly! Uffff! Wie Pani jak stlaśnie wieje i pada. Aż się źmęciłam! I parasolka mi chciała uciec.
Wdrapała się na wysokie krzesełko, wybrała pelerynkę z Tomem i Jerrym i "ziółtym ptaśkiem, któly stlaśnie rozlabia".
Pani fryzjerka pyta jak obciąć, wyjaśniam. Malwa słucha uważnie.
- Bo ja chcę być ładna. Pani zlobi mi ładnie włosy. Ale nie taki kolor, jak ma ta Pani. Bo mi się nie podoba. - Klientka na sąsiednim fotelu chichocze, z farbą w kolorze burgund/bakłażan na głowie.
- A jaki kolor Ci sie podoba?
- Mój. Jest najlepszy!
Ciach ciach nożyczki. Psik psik woda. Suszarka w ruch.
- O! będzie siusiarka! Lubię siusiarki! - zamyka oczy i siedzi zadowolona.
Na koniec pani fryzjerka pyta się, jak podoba się nowa fryzura.
- Jest piękna. Plawda?

:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz