niedziela, 11 grudnia 2016

Fryzjer (1)

Sobotni poranek. Patrzę na mojego Syna i chwytam za telefon.
Szybkie wybieranie numeru do salonu fryzjerskiego niedaleko nas.
- Dzień dobry, czy znalazłaby Pani dzisiaj wolny termin, żeby ostrzyc mojego Syna? O 12? Niestety to za późno. A wcześniej? Za dziesięć minut? Nie ma sprawy już sie ubieramy.
Pada komenda "Synu ubieraj się!". I mimo pomruków niezadowolenia, oporu, protestów, że deszcz leje, wiatr wieje, jeszcze całkiem zupełnie widzi zza kotary włosów, o jak tak zrobi sobie przedziałek (proponuję jeszcze spineczkę) etc etc.
Trafiamy idealnie, rotacja klient właśnie poszedł, stanowisko przygotowane, Syn siada.
Pani obok "wygląda jak kosmiczny jeż z tymi sreberkami na głowie" (balejaż czy jakoś tak).
Brzęczenie maszynki, spod czupryny wyłania się powoli mój Syn ;)
- Ale moment Pani mi te włosy na górze też podetnie, bo na razie to wyglądam, jakbym miał kapelusz grzyba na głowie.
- No nie wiem nie wiem.. Bo teraz wyglądasz jak ten świeżak, Piotruś Pieczarka...
- O wypraszam sobie! Ani ja Piotruś, ani pieczarka i bardziej przystojny jestem.

Pani z jeżykiem na głowie parsknęła kawą wprost na lustro :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz