czwartek, 1 marca 2018

Zostaw miejsce

Malwa jest grymaśnym niejadkiem.
Mimo to, nieustająco namawiamy ją, by próbowała nowych smaków. By nie nastawiała się od razu na wielkie NIE - czyli: NIE lubię tego, NIE smakuje mi to - szczególnie bez spróbowania.

Kolejna próba smaków. Marchewka z groszkiem.
Malutka porcja (wielkości łyżeczki od herbaty) nałożona obok porcji mięsa i ziemniaków z sosem, które o dziwo zyskały aprobatę.
Umowa, że próbuje i mówi nam DLACZEGO smakuje, albo DLACZEGO nie smakuje.
Nie ma argumentu nie-bo-nie ;)

Zjadła niepewnie.
Zastanawia się chwilę.
- Myślę, że to może być... Jest słodkie, groszek smakuje ...jak groszek. Marchewkę lubię. Tak, może być. Będę to jadła.
- To może chcesz jeszcze malutką dokładkę?
- Nie, dziękuję. Muszę zostawić miejsce na CUKIERKA po obiedzie.

To się nazywa ...dyplomacja kulinarna.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz